Opinie o stażach

Robert Siemiński, obecnie Junior PR Specjalista w VanguardPR:

Kiedy w połowie lipca w pocie czoła obroniłem wreszcie swoje dwa dyplomy, nie sądziłem, że to wszystko tak się potoczy. Tuż po drugiej obronie w głowie zaczęły kłębić się nieprzyjemne myśli z gatunku – „i co teraz”? Jak się okazało, długo nie musiałem się nad tym zastanawiać.

Pełne niepokoju rozważania na temat wizji bezrobocia i żmudnego poszukiwania pracy przerwał telefon od Sabiny– adwebowego haera. Na pytanie, czy nadal jestem zainteresowany stażem w VanguardPR, odpowiedź mogła być tylko jedna – oczywiście, że tak! Od kiedy? Od zaraz!

Po tygodniowej przerwie „na oddech” przekroczyłem adwebowe progi i jak się okazało – zostałem już na dobre. Choć oczywiście łatwo wcale nie było. Nikt nie mówił, że będzie. Praktycznie od razu rzut na głęboką wodę – tu artykuł do napisania, tu audyt do zrobienia. Burze mózgów, buzz, „fanpejdże”, raporty, kontakty z Klientami… Obiegowa opinia głosi, że stażyści w większości firm zajmują się przede wszystkim parzeniem kawy. Nie w Adwebie. A jeśli nawet zrobiłem kilka kaw… to było to wyłącznie z sympatii.

Po zakończonym pomyślnie kilkutygodniowym okresie próbnym, mój staż miał zacząć finansować Urząd Pracy. Nie zaczął, gdyż nie miał już pieniędzy na ten rok. Pieniądze znalazły się natomiast w firmie, dzięki czemu przez następne trzy miesiące wspierał mnie finansowo sam Adweb. A ja nadal starałem się pokazywać od jak najlepszej strony.

Od grudnia 2010 r jestem w Vanguardzie na upragnionym etacie. Dzięki temu mogę dziś zaoferować Klientom agencji doświadczenie, które zdobywałem wytrwale już wcześniej, plus to, czego  nauczyłem się tutaj. A wszystkich obecnych i przyszłych stażystów zapewniam – odpowiedź na pytanie „czy istnieje możliwość otrzymania pracy po odbyciu praktyk?” (ze stażowego FAQ) naprawdę jest twierdząca. Trzeba tylko się postarać.

 

Zofia Stachoń – stażystka w VanguardPR

Trochę czekałam na praktyki w Vanguardzie, ponieważ poprzedni praktykanci przedłużali swoje umowy o kolejny miesiąc. Czekałam więc cierpliwie na swoją kolej, ciekawa i lekko przerażona tym co mnie tam zastanie.

W końcu się doczekałam. Pełna energii i najszczerszych chęci nauczenia się czegoś nowego stawiłam się pod koniec lipca w Vanguardzie. Zostałam przyjęta bardzo życzliwie i od razu zaprzęgnięto mnie do pracy. Prawie każdego dnia dostawałam nowe, ciekawe zadania, które pozwalały mi się rozwijać i poznawać pracę PR od środka. Tak jest do chwili obecnej, gdyż po miesiącu nie miałam dość praktykowania i przedłużyłam umowę.

Nie wiem, czy każdy byłby zadowolony z tych praktyk, ale ja bardzo je sobie chwalę. Może nie wszystkim taki tryb pracy oraz zakres obowiązków by odpowiadał. Ale od tego są praktyki, aby przekonać się czy się lubi, to co zamierza się robić w życiu.
Trafiłam tutaj  na kompetentnych opiekunów stażu, którzy nie pozwalają się nudzić. Reszta teamu także zawsze jest skora do pomocy przy jakichkolwiek kłopotach i chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem. Różnorodność powierzanych zadań sprawia, że na praktykach nie zamykam się w jednej „szufladce”. Może czasami zbyt długo zajmuję się jednym zadaniem, co nieco nuży, ale nie codziennie można dostawać nowe zadania. Praktyki te dają mi doświadczenie, którego nie zdobędę na uczelni czytając książki i analizując case studies. W pełni spełniły się moje oczekiwania dotyczące stażu. Trudno będzie się rozstać z tak pozytywnymi ludźmi i interesującą pracą. Dzięki tym praktyką  umocniłam się w  przekonaniu, że PR jest tym czym chcę się zajmować dłużej.

Żeby do końca nie było tak kolorowo – największym minusem są nieklimatyzowane pokoje, przez co w czasie upałów można się rozpłynąć. Ale ten jedyny mankament zaraz zniknie, ponieważ firma zmienia siedzibę, a tam już nic nie zakłóci przyjemności praktykowania.

*każdy kto chciałby zweryfikować nasze stażowe historie, może po prostu zgooglować naszych stażystów :)